Obudził mnie dźwięk czyjejś rozmowy , a raczej kłótni. Niepewnie wstałam z łóżka , po czym podeszłam do drzwi, lekko je otworzyłam , a następnie zaczęłam się wsłuchiwać w nerwową rozmowę. Kiedy się wsłuchałam od razu rozpoznałam głos Arthura oraz...Germana? Dziwiła mnie jego obecność w tym miejscu. Po co on tu przyszedł i skąd wiedział , gdzie mnie szukać? Na te pytania nie znałam odpowiedzi i póki co , nie chciałam ich znać. Straciłam też chęć na podsłuchiwanie , więc zamknęłam drzwi i opadłam na łóżko. Ciężko wzdychając, przypomniałam sobie o dzisiejszym ślubie Germana. Byłam ciekawa, dlaczego on tak bardzo martwił się tym całym ślubem. Przecież jeżeli się kogoś kocha, to może spokojnie poczekać. Taka jest właśnie miłość. Ale...Co ja tam wiem o tym? Przecież to ja straciłam osobę na której mi najbardziej zależało.
Przerwałam rozmyślanie , gdyż usłyszałam pukanie do drzwi. Rzekłam ciche "proszę".
Moim gościem okazał się być Arthur. Wszedł do środka, z współczującą miną. Choć nie opowiedziałam mu o wczorajszych wydarzeniach, doskonale wiedział jakie są relacje pomiędzy mną, a Germanem.
- Cześć. Jak się czujesz? - zapytał, siadając na skraju łóżka.
- Nie za dobrze , ale... Myślę ,że mi przejdzie. - odparłam i nieudolnie się uśmiechnęłam.Szatyn to zauważył, ponieważ jego uśmiechnięta twarz , również przybrała poważny wyraz.- Słyszałam przed chwilą krzyki...
- A, tak... Przyszedł tutaj ten cały German i chciał z tobą porozmawiać. -odpowiedział obojętnie. Można było dostrzec, że facet nie przepadał za Germanem.- Nie wpuściłem go tu, ponieważ nie chciałem , aby znów popsuł ci humor. - dodał , zwracając wzrok w moją stronę. - Zaczął się rzucać do mnie z pretensjami, ale od razu go uspokoiłem. Na odchodne, kazał przekazać ci klucze oraz wiadomość w tej kopercie. - mężczyzna podał mi rzeczy,po czym powolnie wstał i skierował się w stronę wyjścia.
- Arthur.
- Tak? - zapytał, odwracając się w moją stronę.
- Dziękuje. - odparłam z delikatnym uśmiechem.
Mężczyzna odwzajemnił uśmiech i wyszedł, zostawiając mnie samą. Trzymałam w ręku list od Germana i czułam niepewność. Nie wiedziałam , czy na pewno chcę przeczytać tę wiadomość. Po wczorajszej kłótni, wątpię w to , aby napisał coś miłego. Drżącymi dłońmi, jednak otworzyłam kopertę. Wyciągnęłam z niej kartkę i zaczęłam czytać.
Droga Angie,
Na wstępie, chciałbym Ci podziękować za nocleg w Twoim domu. Chciałbym też Cię bardzo przeprosić, ale na przyjęcie przeprosin, nie mam co liczyć, prawda?
Oczywiście, że nie.Za chwilę przyjedzie po mnie Ramallo, więc spokojnie wrócę dzisiaj do domu.
Dlatego piszę ten list, aby Cię poinformować , że już mnie tam nie będzie.
Pozdrawiam, German.
Ps. Po ślubie, jeżeli będziesz tylko chciała, Violetta przyjedzie do Ciebie na tyle dni , ile tylko będziecie obie chciały.
Gdy skończyłam czytać, czułam się tysiąc razy gorzej. Miałam rację, co do tego listu. Nic w nim dobrego nie było. Choć, przynajmniej wiem , że Viola będzie mogła do mnie przyjechać. Moja twarz była cała morka od łez. Fakt , że będę musiała zapomnieć o Germanie już na dobre, do mnie nie docierał. Jak niby mam to zrobić? Przecież to on był moją prawdziwą miłością. To, niestety, właśnie jego kocham. To takie okropne. Moje życie jest okropne.- Dosyć. - przerwałam moje smętne myśli.
Wstałam na równe nogi, po czym przebrałam się w moje wczorajsze ubrania. Otarłam jakoś łzy i wyszłam z pokoju, a następnie skierowałam się do toalety, aby jakoś w miarę się ogarnąć. W końcu dzisiaj mam pracę.
Po czynnościach w toalecie, zeszłam na dół do Arthura , który siedział w kuchni. Przysiadłam się do niego.
- Ponownie cię skrzywdził , prawda? - zapytał nagle , ni stąd , ni zowąd.
Uniosłam lekko brwi ze zdziwienia. Zaskoczyło mnie jego zachowanie. Wydawał się być smutny oraz przygnębiony. Jeszcze nigdy go takiego nie widziałam, ale pomimo tego, postanowiłam , że będę z nim szczera.
Na jego pytanie, skinęłam głową.
- T-tak, to prawda, ale... Każdy człowiek musi w życiu przejść takie chwile. - odparłam cicho.
- Tak, ale ty przeszłaś ich zbyt wiele, według mnie.
-Arthur. To co było, nie odstanie się , ale nie trzeba płakać nad rozlanym mlekiem. - mówiłam ze spokojem, choć to nie była do końca prawda. - Kocham Germana , ale on zaczyna swoje nowe życie i ja to szanuję. Ale... nie rozumiem , dlaczego się tym przejmujesz, Arthur?
- Po prostu... Martwię się o ciebie. - odparł, patrząc w me oczy.
- Dziękuję, ale nie masz powodu.
- Czyli wszystko już gra? - zapytał.
Przez chwilę wahałam się nad odpowiedzią.
Wytrwałam bez Germana prawie dwa miesiące, więc teraz również bez niego wytrzymam. - pomyślałam, uśmiechając się do Arthura.
- Tak. Wszystko już gra. -odpowiedziałam, na co mężczyzna szeroko się uśmiechnął.
Po naszej rozmowie, oboje wyruszyliśmy w stronę studia. Przez całą drogę rozmawialiśmy i śmialiśmy , a ja czułam się , jakby nic złego się nie wydarzyło. Choć w głębi duszy czułam smutek, to starłam się go nie okazywać i być po prostu szczęśliwą. Mam w końcu do tego możliwości. Jestem młoda, ambitna , a przede wszystkim znajduję się w Paryżu. W miejscu , gdzie wszystko jest możliwe. Zapomnienie o Germanie, musi, po prostu musi mi się udać.
~*~
Po skończonej pracy podziękowałam Arthurowi za nocleg i udałam się do mojego mieszkania. Przez całą drogę czułam się bardzo przygnębiona. Starałam się jakoś nie myśleć o tym , że w tym momencie German jest już oficjalnie mężem jakiejś innej kobiety, ale nie potrafiłam. Przez cały czas w głowie ukazywał mi się jego obraz. Jego uśmiechnięta twarz oraz oczy pełne iskierek. Zawsze takie miał , kiedy tylko ze mną rozmawiał. Choć odkąd dowiedziałam się , że był Jeremiaszem, te iskierki zniknęły i już nigdy ich nie widziałam. Nie licząc mojego wyjazdu oraz momentu kiedy zjawił się tu, w Paryżu. Wtedy miałam wrażenie, że jego oczy nadal posiadają te małe, migoczące świecidełka. Ale... To już minęło , bezpowrotnie. Muszę w końcu się wziąć w garść. Jeżeli ciągle będę wszystko rozpamiętywała, to rana w sercu nigdy się nie zagoi. Wiem, że się nie zagoi, ale chcę chociaż ,aby mnie tak nie bolała. Aby ten cholerny ból przestał się nasilać z każdą myślą, że mogło byś inaczej. Doszłam do mojego domu , grubo po 12. Czasami tak mam, że rozmyślając, potrafię błąkać się po całym mieście przez długi czas.
Weszłam do mieszkania, ciężko wzdychając. Czułam się samotna. Po raz pierwszy odkąd tu przyjechałam. Wiedziałam czyja to zasługa... Czy on musiał tutaj przyjeżdżać? Musiał ponownie rozpalić we mnie wszystkie skrywane uczucia? Gdybym go nie zobaczyła, zapewne nie byłabym teraz tym wszystkim przybita.
W jednej chwili smutek, przerodził się w gniew. Szybkim krokiem poszłam do sypialni. Podeszłam do jednej z moich szafek i wyciągnęłam z niej małe pudełeczko. To właśnie tam znajdowały się moje wszystkie pamiątki , związane z NIM. Od razu wszystkie zdjęcia zaczęłam drzeć , czując jak ból w sercu nasila się z każdą sekundą. Nie zostawiłam żadnej fotografii. Wszystkie leżały na podłodze, porozdzierane na drobne kawałeczki, tak samo jak me serce. Moja twarz była cała mokra od łez.
Opadłam na kolana, cicho łkając.

Tak mało brakowało mi do zapomnienia o nim. Jeszcze tylko parę dni, a wszystko wróciło by do normy, lecz... Musiał tu przejeżdżać. To takie niesprawiedliwe. Dlaczego akurat ja musiałam być cały czas jego kochanką? Bo jakby się tak lepiej temu wszystkiemu przyjrzeć, to właśnie nią byłam. Kiedy on miał narzeczoną , Jade, ciągle do mnie zagadywał , po prostu starał się mnie do siebie przekonać. Udało mu się , niestety. I wtedy wszystko się zaczęło. Nieśmiałe uściski, niewinne spojrzenia, aż w końcu pocałunki. Nie było tego zbyt wiele, ale wystarczyło,abym zakochała się w nim na zabój. On zdawał się mnie kochać, ale to nie była prawda. Tak jak to kiedyś powiedział "To było tylko złudzenie". Do jasnej cholery, jak można było te wszystkie chwile spędzone razem nazwać złudzeniem?! Czy kiedy mnie całował, też tak sądził?! Albo kiedy przytulał, kiedy wyznawał mi swe uczucie?! Oczywiście, że nie. Chyba , że jest się skończonym dupkiem. Chciałabym , aby German w mych oczach stał się kimś najgorszym. Kimś kogo będę szczerze nienawidziła. Tak bardzo bym tego chciała, ale... Szanse , że tak się zdarzy są znikome. Niestety...
Miałam już dosyć rozmyślania nad tym wszystkim. Powolnie podniosłam się , po czym zeszłam na dół do kuchni. Otworzyłam dolną szafkę i wyciągnęłam z niej kieliszek oraz średnią butelkę wina. Nigdy nie piję bez okazji, ale czułam się tak bardzo źle, że po prostu musiałam. Powróciłam na górę, gdzie usiadłam na krześle, które znajdowało się na balkonie.
Było zimno. Wiał porywisty wiatr , a niebo było tak zachmurzone , że nie było widać żadnej gwiazdy.
Ale miałam to gdzieś. Tak jak wszystko inne. Nalałam do kieliszka krwistego wina, po czym duszkiem go wypiłam. Przez chwilę zakręciło mi się w głowie. Nie dziwne, ponieważ mój organizm nie jest przyzwyczajony do alkoholu. Kolejną lampkę, piłam już wolniej, wpatrując się w dal. Piłam i piłam, aż w pewnym momencie mój smętny film się urwał...
***
Cześć :)Oj dawno, baardzo dawno mnie tutaj nie było ;/ Eh, no cóż. Ale przynajmniej już wróciłam i wstawiłam kolejny rozdział. Nie będę się rozpisywała :)
Po prostu zapraszam do komentowania :D



