- Już idę ! - krzyknęłam ziewając.
Kiedy otworzyłam drzwi wydawało mi się , że przede mną stoi Violetta. Nie zrobiło to na mnie zbyt dużego wrażenia , ponieważ myślałam , że jeszcze się dobrze nie obudziłam. Przetarłam moje oczy i zamrugałam kilka razy , ale dziewczyna nadal przede mną stała. Szeroko się uśmiechnęła.
- Angie ! - krzyknęła i przytuliła się do mnie.
Myślałam , że zwariowałam. Jak to możliwe , że Viola mnie przytula ? Może mi się śni ? Tak , na pewno... Kiedy się oderwała spojrzała na mnie oczami pełnymi iskierek.
- Nie cieszysz się ? - zapytała.
- To mi się tylko śni - odpowiedziałam spokojnie.
- Ammm... Angie. To nie jest sen - powiedziała śmiejąc się.
Tej odpowiedzi się nie spodziewałam. Zaczęłam się szczypać i spojrzałam na nastolatkę zdziwionym wzrokiem.
- Ale...ale... jak to... Przecież... ty...byłaś...tam... a... a... teraz tu ?
- Oj Angie , Angie ! - powiedziała i weszła do środka.
Weszłam za nią i szybko zamknęłam drzwi.
- Violetta , czy ty przyleciałaś do mnie sama ?! - zapytałam uniesionym głosem.
- Tak - odpowiedziała spokojnie , siadając na kanapie - A co ?
- A co ?! Violetta ! A chociaż German o tym wie ?
- Nie.
Złapałam się za głowę i opadałam na kanapę.
- Ale jakim to cudem przyleciałaś samolotem do Francji ?
- Normalnie.
- Przecież nie masz jeszcze 18 lat.
- Wmieszałam się w tłum i weszłam do samolotu.
- Poleciałaś na gapę ?!
- Yhym !
Znowu złapałam się za głowę. Fakt , że Violetta przyleciała do Francji sama bez wiedzy Germana , nie docierał do mnie. Cały czas myślałam , że to jest sen , ale tak nie było.
- Jesteś na mnie zła ? - zapytała patrząc na mnie zmartwionym wzrokiem.
- Violu... - tu urwałam , ponieważ nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.
Z jeden strony byłam zła za tak lekkomyślny wyczyn. W końcu ona ma 17 lat i powinna wiedzieć co można , a czego nie. A z drugiej strony byłam wzruszona tym wyczynem. Potrafiła przylecieć sama do Francji, do swojej cioci. Nie każda siostrzenica tak robi. Zwłaszcza , że Viola ma dopiero 17 lat i żadne lotnisko by jej nie wpuściło do samolotu , bez osoby dorosłej. Także moje uczucia były mieszane...
- Czyli jesteś... - powiedziała - Ja wiem Angie , że to było lekkomyślne , ale... ja już nie mogłam. Nie mogłam bez ciebie wytrzymać. Za bardzo tęskniłam... Przepraszam...
Spojrzałam na nią wzruszonym wzrokiem. Nic nie odpowiedziałam , tylko ją bardzo mocno przytuliłam.
- Ja też tęskniłam - szepnęłam.
- Czyli mogę tu zostać ? - zapytała gwałtownie ode mnie się odrywając.
- Violu dobrze wiesz , że najpierw musimy zawiadomić twojego tatę.
- Nie. Angie nie rób tego. On na pewno mnie stąd zabierze.
- Ale niby dlaczego miałby cię zabrać ? To już nie możesz spędzić wakacji u swojej cioci ? - zapytałam lekko uśmiechając się.
Violę jednak , to wcale nie bawiło. Coś ją trapiło i nie chciała mi o tym powiedzieć , albo bała się.
- Violu... Coś się stało , że niby tata nie pozwoliłby ci zostać u mnie na wakacje ?
- No , bo... on... - tu urwała.
- Co on ? - dopytywałam z niecierpliwością.
- On... Nie... nie mogę ci tego powiedzieć. Niech on to sam powie.
- Ale co ? Violu , już nic z tego nie rozumiem...
- Angie możesz do niego zadzwonić i powiedzieć mu gdzie jestem. Ale jak już tu przyjedzie to na pewno nie zostanę u ciebie...
Pokręciłam przecząco głową i poszłam po telefon. Wybrałam numer do Germana. Pierwszy sygnał... drugi...
- Cześć German.
- Cześć Angie... Przepraszam cię , ale nie mogę teraz rozmawiać - odpowiedział zdenerwowanym głosem.
- Ale German , poczekaj...
- Nie mogę Angie. Violetta gdzieś zniknęłam i nie wiem gdzie ona jest !
- Ale Germ...
- Angie , później zadzwonię. Cze...
- Nie ! Geramn posłuchaj mnie do jasnej cholery ! - krzyknęłam.
German nic już nie odpowiadał.
- A , więc to co ci próbuje powiedzieć to to , że wiem gdzie jest Violetta.
- Co ?! Gdzie ona jest ? Angie powiedz szybko.
- Spokojnie. Jest ... u mnie... - odpowiedziałam już mniej pewnie.
- Ale... ale jak to ? Przecież ty jesteś we Francji.
- Racja. Violetta przyleciała do mnie nad ranem.
- To nie możliwe.
- Możliwe , możliwe. Nie wierzysz mi ?
- Mogę z nią porozmawiać ?
- Jasne - odpowiedziałam i zeszłam na dół , po czym podałam telefon Violi.
Chciałam zostać tam i posłuchać ich rozmowy , ale nie mogłam , ponieważ dzisiaj mam pracę. Dałam znak Violi , że idę na górę ubrać się i szybko pobiegłam do mojego pokoju. Ubrałam jasno różową bluzkę z grubymi ramiączkami , która na przodzie miała wielką kokardę , oraz granatową marynarkę i brązowe rurki. Włosy jak zwykle ułożyłam sobie na bok. Kiedy schodziłam ze schodów , zobaczyłam smutną Violę. Od razu do niej podeszłam.
- I jak tam rozmowa ? - zapytałam siadając obok niej.
Nastolatka wzruszyła tylko ramionami.
- A dokładniej ?
- Przyjedzie po mnie i zabierze mnie - odpowiedziała bez życia.
- Ej ! A skąd wiesz , że cię zabierze ?
- Sam ci to powie. Angie mogę się przespać ? - zapytała , jakby chciała zmienić temat.
- Jasne. Na górze jest mój pokój. Czuj się tam jak u siebie. A ! Ja teraz muszę iść do pracy , więc przyjdę za jakieś 3/4 godzinki. Mam nadzieje , że nic tu nie nabroisz ? - zapytałam żartobliwie.
- Jestem zbyt zmęczona - odpowiedziała i udała się na górę.
Odprowadziłam ją wzrokiem i poszłam do kuchni. Zegarek wskazywał...
- 8:30 ?! O nie ! - krzyknęłam i jak najszybciej wybiegłam z domu.
Biegłam przez ulice jak jakaś wariatka. Ludzie oglądali się za mną , ale nawet nie zwracałam na to uwagi. Wyjątkowo się denerwowałam , ponieważ jeszcze nigdy się nie spóźniłam. Na pewno Lena się o to mnie uczepi i znowu będzie mi to wypominała... Cała zziajana wbiegłam do pokoju nauczycielskiego. Kiedy chciałam już stamtąd wybiec , uderzyłam kogoś drzwiami. Byłam przerażona. Tym kimś okazała się... Lena.
- Ja... ja przepraszam... - powiedziałam zdenerwowanym głosem - Wszystko w porządku ?
- Ty pokrako ! Co ty chciałaś mnie zabić ?! - odpowiedziała próbując wstać.
- Nie. To przez przypadek. Pomogę ci...
- Nie ! Zostaw mnie ! Ja wiedziałam... Od samego początku wiedziałam , że będą z tobą kłopoty ! Nie dość , że się spóźnisz to jeszcze próbujesz mnie wyeliminować !
- Słucham ? Co ty wygadujesz ?
- To co słyszałaś niezdaro... Yhhh... Już ja cię przywołam do porządku - powiedziała wstając i odeszła.
Stałam tam z pól otwartą buzią. Jak ona może tak o mnie mówić !? Że niby ja chciałabym ją wyeliminować ? To znaczy fajnie by było... Ale wiadomo , że ja do takich rzeczy nie jestem zdolna. Po za tym...
- Angie ? Co ty tutaj robisz ? Dlaczego nie jesteś na lekcjach ? - zapytał Nicolas.
Pięknie ! Że też dzisiaj musiał się pojawić w studiu !
- Ammmm... Ja... Przepraszam... bo ja się spóźniłam... - odpowiedziałam ze spuszczoną głową.
Nicolas ciężko westchnął.
- Ponieważ to było twoje pierwsze spóźnienie , na razie dostaniesz tylko upomnienie , ale...
- Na prawdę ?! - zapytałam podekscytowanym głosem unosząc głowę - Tak się ciesze ! Dziękuje i jeszcze raz dziękuje. Już myślałam , że mnie zwolnisz.
- Spokojnie. Teraz dostajesz upomnienie , ale następnym razem...
- Nie ! Nie będzie następnego razu ! Obiecuje ! - wtrąciłam.
- Dobrze - odpowiedział śmiejąc się - A teraz idź już na lekcje.
- Tak już idę ! Dziękuje jeszcze raz - powiedziałam i szybko poszłam w stronę sali.
Kiedy już weszłam , przeprosiłam uczniów i zaczęłam prowadzić lekcje. Dalsze godziny w pracy minęły mi bez żadnych komplikacji. Dzisiaj w studiu nie było Arthura. Jestem ciekawa dlaczego... Po skończonych lekcjach zadzwoniłam do Violi , aby jej powiedzieć , że już wracam do domu. Szłam spokojnym krokiem. Pogoda dzisiaj była lepsza niż wczoraj. Co prawda gdzie nie gdzie pojawiały się jakieś szare chmury , ale szybko znikały. Gdy byłam w połowie drogi usłyszałam za sobą , wołanie mojego imienia. Gwałtownie się odwróciłam. To kogo tam ujrzałam spowodowało , że o mało moje serce nie wystrzeliło. Parę centymetrów przede mną stał German. Najprawdziwszy German. Nie zważając na ludzi , ani też na sytuację , podbiegłam do niego i się wtuliłam.
German odwzajemnił uścisk.Tak bardzo za nim tęskniłam. Za jego ciepłym uściskiem. Bardzo mi brakowało go. Zwłaszcza , że jak wyjeżdżałam z Buenos Aires nasze relacje nie należały do najlepszych... Mogłabym tak przytulać się do niego cały dzień , całą noc , ale po pewnym czasie się opamiętałam. I choć serce mówiło "nie odrywaj się , ciesz się to chwilą" , to jednak rozum mi na to nie pozwalał. Nieśmiało odsunęłam się na parę centymetrów i spojrzeliśmy sobie w oczy. Nadal nic do siebie nie mówiliśmy. Po prostu staliśmy tak , patrząc sobie głęboko w oczy. Ale w pewnym momencie German się ode mnie odsunął na znaczną odległość. Trochę speszona , spuściłam głowę.
- Przepraszam cię za ten dość długi uścisk... To przez emocje... - wytłumaczyłam się , nadal nie patrząc mu w oczy.
- Nic nie szkodzi. Stęskniłaś się , zresztą ja za tobą również... - odpowiedział.
Wtedy uniosłam głowę i znowu nasze oczy się spotkały , ale na krótko. German odchrząknął.
- To ten... Szukałem twojego mieszkania , ale nigdzie go nie mogłem znaleźć.
Lekko się zaśmiałam.
- Zaprowadzę cię - powiedziałam na co on się uśmiechnął i ruszyliśmy w drogę.
Szliśmy w milczeniu. Czułam , że między nami jest napięcie. Nie wiedziałam dlaczego. Może o czymś nie wiem ? No nie ważne... Interesuje mnie jeszcze jedna sprawa...
- German ? Kiedy Viola do mnie przyleciała , powiedziała , że ty ją od razu stąd zabierzesz... Tak będzie ? - zapytałam patrząc na niego.
Jego reakacja była dziwna. Widocznie nie spodziewał się tego pytania. Przynajmniej nie w tym momencie.
- No... muszę... - odpowiedział.
- Dlaczego ? Przecież może u mnie zostać. Ma w końcu wakacje , prawda ? Po za tym dobrze wiesz jak ja ją kocham. U mnie czułaby się jak w domu.
- Tak , tak. Zgadzam się w stu procentach , ale... Tak szczerze to nawet dobrze , że Viola tu przyleciała , bo teraz będę ci mógł powiedzieć coś ważnego prosto w oczy...
Trochę się zaniepokoiłam jego poważnym tonem.
- O co chodzi ? - zapytałam spokojnie.
W tym momencie się zatrzymaliśmy.
- Ja... ja... chciałbym cię zaprosić na mój ślub... - niepewnie odpowiedział.
W tym momencie poczułam jak moje serce pęka w szwach. Moje nogi zrobiły się jak z waty , a do oczu czułam jak napływają łzy. Nie chciałam tego okazywać. Nie mogłam pokazać mu jak bardzo jestem słaba. Nie !
- Aha. To... bardzo się cieszę... Dlatego Viola nie może u mnie zostać , tak ?
- Tak właśnie.
- Aha... A kiedy ten ślub ?
- Jutro...
Poczułam się o tysiąc razy gorzej... Cały mój świat się zawalił.
- Ammm... Jutro powiadasz ? Yyy... Wiesz... ja... jutro chyba mam... coś ważnego w pracy... - skłamałam.
Widziałam w jego oczach smutek , ale to może przez to co teraz mu powiedziałam...
- Czyli nie będzie cię na ceremonii ? - zapytał smutnym głosem.
- Chyba nie...
Zapadła cisza. Po jednym policzku spłynęła mi pojedyncza łza , ale szybko ją otarłam.
- To co... idziemy dalej ? - zapytał.
- T-tak... Tak - odpowiedziałam i poszliśmy dalej.
Kiedy byliśmy już w domu German od razu bardzo mocno przytulił Violę. Lekko uśmiechnęłam się na ten widok. Widać , że byli szczęśliwi i długo nie mogą bez siebie wytrzymać.
- To ja może was zostawię... - powiedziałam i poszłam na górę.
Na schodach jeszcze spojrzałam w stronę Germana. Nasze smutne spojrzenia się spotkały. Lekko się tylko uśmiechnęłam i poszłam dalej. Kiedy weszłam do mojego pokoju , rzuciłam się na łóżko. Nie płakałam. Nie mogłam. Zaczęłam myśleć nad tym wszystkim. Przypomniałam sobie nasze wspólne chwile z Germanem. To uczucie było piękne. Dlaczego wcześniej nie powiedziałam mu co do niego czuje ! Wtedy na pewno byłoby inaczej ! Ale... minęło... Straciłam swoją szansę... Moje rozmyślenia przerwało pukanie do pokoju.
- Proszę - powiedziałam cicho.
Do pokoju weszła smutna Viola , która od razu usiadła obok mnie.
- Tata ci już powiedział ? - zapytała.
- T-tak.
- Przepraszam , że ci tego nie powiedziałam , ale chciałam , aby on sam to powiedział.
- Spokojnie Violu. Rozumiem i... cieszę się z tego , że twój tato się żeni... Jest na pewno z tego powodu szczęśliwy , prawda ?
- No... tak... Ale Angie nie musisz udawać. Ja wiem , że jest ci ciężko. Wiem , że jeszcze kochasz go - powiedziała patrząc mi w oczy.
Ciężko westchnęłam.
- To prawda... Nie mogę udawać. Nadal kocham twojego tatę , ale... sama widzisz. Jutro się żeni z nową kobietą. Kochają się i są ze sobą szczęśliwi. Ja.. nie mam na to wpływu. Skoro German jest szczęśliwy to i ja jestem...
- Ale...
- Nie Violu... Tu już nie ma żadnego ale. Jutro życie twojego taty oraz twoje , zmieni się o 180 stopni.
- Co z tego ! Ja nie mogę patrzeć jak cierpisz. To ty powinnaś... - mówiła , gdy nagle do pokoju wszedł German.
- Przepraszam , że przerywam , ale... Violu musimy już jechać. Samolot będzie za godzinę - oznajmił.
- Dobrze... Pożegnam się z Angie i już idę...
- Nie ! Ja mogę z wami jechać. Na lotnisku się pożegnamy , co ty na to ? - zwróciłam się do Violi.
- Doskonały pomysł ! To choć ! - złapała mnie za rękę i wybiegłyśmy z pokoju.
Za nami szedł German. Wzięłam swoją torebkę i zamknęłam dom. Przywołaliśmy (?) taxi i wszyscy weszliśmy do samochodu , po czym odjechaliśmy. Gdy już byliśmy na miejscy , pierwsze co zrobiłam to zaczęłam się żegnać z Violą.
- Angie , na pewno nie możesz lecieć z nami ? - zapytała z nadzieją w głosie.
- Niestety nie... Przepraszam...
- No nic... Ale na pewno spotkamy się w wakacje , prawda ?
- Oczywiście ! - odpowiedziałam z uśmiechem i mocno ją przytuliłam.
- Kocham cię - powiedziałam nie przestając jej tulić.
- Ja ciebie też.
- Samolot do Buenos Aires odlatuje za 10 minut - usłyszałyśmy głos kobiety.
Oderwałyśmy się od siebie.
- Będę tęsknić - powiedziała smutno.
- Ja też.
- A tata ? Gdzie on jest ?
- Pewnie w samolocie.
- Nie pożegnał się z tobą ?
- Widocznie nie chciał. Ale rozumiem go. Stresuje się przed ślubem...
- Ale...
- Violu idź już. Przeżyje bez pożegnania z twoim tatą - przerwałam jej stanowczo.
- No dobrze... Papa.
- Papa. Trzymaj się.
Jeszcze raz ją przytuliłam i dałam jej buziaka w czubek głowy , po czym dziewczyna odeszła. Odprowadziłam ją smutnym wzrokiem. Po 5 minutach widziałam już jak samolot odlatuje. Serce pękało mi na tysiąc kawałeczków. Mój smutek był nie do opisania ! Nie docierało do mnie , że od jutra German będzie miał żonę... Jedna łza popłynęła po moim policzku. Szybko ją otarłam i poszłam w stronę wyjścia. Miałam opuszczoną głowę , ale szybko ją uniosłam kiedy tylko usłyszałam głos Germana. Myślałam , że mi się tylko wydaję , ale tak nie było. Przede mną stał zziajany German.
- German ? Co ty tutaj robisz ? - zapytałam zdziwiona.
- Ja... Poszedłem kupić ci bukiet kwiatów i... jak widzisz nie zdążyłem na samolot - odpowiedział
zziajanym głosem.
------------------------------------------------------------------
Hej ! Hej ! Hej ! :D
Przepraszam , że tak późno , ale dzisiaj miałam urwanie głowy...
No nie ważne :P
Jak tam podoba się rozdział ?
Duuużoo się działo , ale jeszcze więcej emocji będzie w następnych rozdziałach ;)
Pozdrawiam !
I zapraszam do komentowania ;D


